To był czerwiec 2013 roku, spontaniczny wyjazd z dwoma przyjaciółkami na 4 dni, pamiętam dokładnie, że razem z Milenką znalazłyśmy tanie loty na Sycylię do Trapani, cóż Marta była nieco sceptycznie nastawiona do naszego pomysłu, nie miała wyboru bilety były już kupione. Muszę przyznać, że wtedy nie słyszałam o tym mieście, a już na pewno nie pomyślałabym, że w nim zamieszkam.

Walizki spakowane, trzy wariatki lecą na Sycylię, prawie spóźnione na samolot bo przecież musiałyśmy się przygotować i wypić jakieś włoskie wino. Na lotnisku w Trapani wylądowałyśmy po godzinie 22, wsiadłyśmy do taksówki i miły Pan zawiózł nas do naszego uroczego hoteliku na starym mieście, po drodze opowiadając nam PO WŁOSKU oczywiście coś, czego nie rozumiałyśmy, bo żadna z nas nie mówiła po włosku, jedyne co Pan gestykulując był nam w stanie wytłumaczyć to, że poczeka na nas pod hotelem i pokaże nam fajny bar, ooo bar to pewnie to było słowo klucz które zrozumiałyśmy 🙂

Siedzimy sobie w przytulnym barze, popijając wino, wśród  nas parę sycylijczyków, muzyka, tańce, z rozmową było średnio gdyż my nic po włosku, oni nic po polsku, średnio też u nich z angielskim i wtedy pojawił się on…Aldo Trapani, Ciao belle, I’m Mr Aldo Trapani, ubrany w czerwoną koszulę i zaczął do nas mówić po angielsku, pomyslałam no nareszcie z kimś pogadamy, czegoś ciekawego się dowiemy, po paru godzinach spędzonych razem i zakończonych spacerem po plaży wiedziałam, że to będzie mój mąż, cóż miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje.

Te trzy dni minęły nam bardzo szybko, w ciągu dnia zwiedzałyśmy, zajadałyśmy się makaronami i popijałyśmy wino, wieczorami spotykałyśmy się z Aldo i jego znajomymi, pamiętam zabrał nas na kolację do miejsca które od wtedy jest moim ulubionym miejscem z owocami morza w Trapani, w którym nawet pracowałam przez rok, to miejsce to mój drugi dom teraz, zabieram tam wszystkich,  było wspaniale, teraz po paru latach mogę śmiało stwierdzić, że to był jeden z najlepszych wyjazdów w moim życiu, spontaniczny, w tak naprawdę nie znane miejsce,, który ilekroć się widzimy z Martą i Mileną wspominamy bardzo miło i z uśmiechami na twarzach.

Ostatni dzień, jakże smutny szczególnie dla mnie, bo przecież nadszedł czas pożegnać się z Aldo, w głowie tyle pytań, czy jeszcze go zobaczę, czy usłyszę, czy dla niego to też coś więcej, czy jestem ‚kolejną turystką’ powiem Wam, że droga na lotnisko mimo iż była wesoła, bo śpiewaliśmy włoskie hity, to te wszystkie pytania sprawiały, że miałam wrażenie, że wariuję, no przecież znałam faceta 3 dni. Głupia ja, słońce, wino i hops wakacyjny romans, wyląduję w Warszawie i wszystko się skończy.

Jakże byłam zdziwiona kiedy zadzwonił mój telefon zaraz po wylądowaniu z pytaniem jak minął lot? tęsknisz już? cóż mogłam odpowiedzieć, umieraaaam z tęsknoty, chcę wracać na Sycylię, do Trapani, do niego. Wzięłam w pracy dwa miesiące wolnego, zadzwoniłam do mamy powiedziałam, że lecę na Sycylię do Aldo- tak tego którego znałam 3 dni i tak tego z którym miałam kontakt tylko internetowy przez ostatnie dwa tygodnie, możecie sie domyślić co powiedziała moja mama, no ale z miłością nie można walczyć, a jak się nie uda to przynajmniej zwiedzę Sycylię prawda?

Poleciałam, to były ciężkie dwa miesiące, on pedant ja bałaganiara, on sycylijczyk ja ślązaczka, on nerwus ja nerwus, możecie sobie wyobrazić ile razy się pakowałam i chciałam wracać, ale wtedy on i te jego czarne oczy, niski głos zawsze były w stanie mnie złamać, było też wesoło, kiedy Aldo zabierał mnie w piękne miejsca zachodniej Sycylii, mogłam ją odkrywać z lokalsem, czy może być coś lepszego?

Do Trapani wracałam jeszcze 2 razy w 2013, natomiast w styczniu 2014 Aldo przyleciał do Polski, poznał moich przyjaciół i rodzinę, to był wspaniały miesiąc, oświadczyny, radość, miłość, pewność, że to nie była wakacyjna przygoda, w lutym przeprowadziłam się na stałe moje szczęście było nie do opisania, ja Sycylia, słońce, wino, jedzenie, facet- czy może być coś lepszego? Czy miałam powody do obaw? Wtedy nawet mi to przez myśl nie przeszło, ah jak mało wiedziałam wtedy o mentalności sycylijskiej.

Tak mija mi czas na Sycylii, moim nowym domu, czy się odnalazłam, co uwielbiam a czego nie jestem w stanie zaakceptować?

Dam znać w kolejnym wpisie 🙂

Odwiedź nas na instagramie

Udostępnij: