O Kambodży i Świątyniach Angkor marzyłam od dawna, wyobrażałam sobie to magiczne miejsce wiele razy, planowałam tę podróż w najmniejszych szczegółach więc kiedy w końcu udało nam sie tam polecieć byłam wniebowzięta, ale od początku, bo czym byłaby nasza podróż bez niespodzianek

Do Kambodży przylecieliśmy późnym wieczorem, hotel miał podstawić nam taksówkę abyśmy nie musieli martwić się o dojazd w nocy, tak więc wychodzimy z lotniska, uśmiechnięty Pan czeka na nas i wręcza nam kopertę z wiadomością od właściciela hotelu który infomuje nas, że niestety musi nas przenieść do innego hotelu gdyż w tym gdzie rezerwowaliśmy noclegi ma overbooking, hmm ok jedziemy zobaczyć czy zastępczy hotel spełnia nasze wymagania. Po parunastu godzinach lotu, marzyliśmy tylko o tym aby się wykąpać i położyć spać, jakie było nasze zdziwienie kiedy kierowca dowiózł nas na miejsce, od razu wiedziałam, że ja tam nie zostaję, nie ma takiej możliwości, pokoje były ciemne, wszędzie było pełno muszek i innych dziwnych owadów. Była godzina 1 w nocy, nie mieliśmy wiele możliwości, wiedzieliśmy, że musimy coś znaleźć w najbliższej okolicy, bierzemy tuk tuka i jedziemy, wchodzimy do pierwszego hotelu jaka była nasza radość kiedy powiedzieli nam, że mają wolne pokoje, hotel był świetny, czysty a pokoje przestronne i z balkonami, na terenie hotelu znajdował się spory basen oraz jacuzzi bar, taaak chcemy tu zostać. Na końcu wpisu znajdziecie linki do obu hoteli.

Następnego dnia rano postanowiliśmy rozejrzeć się po okolicy, poznać lokalnych ludzi, z doświadczenia wiem, że ludzie mieszkający obok zawsze chętnie Ci pomogą, zorganizują wszystko, wolę dać zarobić takim osobom aniżeli dużym agencjom turystycznym, trzeba wspierać lokalną społeczność, Wam też to polecam.

Tak trafiliśmy na malutką knajpkę prowadzoną przez Chhon Sara i jego żonę, jedzenie u nich było naszą codzienną rutyną, zaczynaliśmy od śniadania i świeżych soków z arbuza i mango, a dzień kończyliśmy na pysznej kolacji- ahh ileż bym dała, żeby być tam teraz i zajadać się ich pysznymi daniami z owocami morza. Atmosfera u nich była wspaniała, raz zostaliśmy zaproszeni do ich stolika kiedy jedli kolację całą rodziną- cudowne doświdczenie. Chhon okazał się być również przewodnikiem po słynnym Angkor Wat, super, oczywiście zarezerwowaliśmy u niego wycieczkę.

Miasteczko w Siem Reap jest bardzo ciekawe, przy głównych deptakach jest wiele różnych lokalnych sklepów, restauracji, barów z muzyką na żywo, no i oczywiście targ, ahh jak ja uwielbiam te azjatyckie targi na których można znaleźć przeróżne cudowności, fajnie jest spędzić cały dzień spacerując i odkrywać takie normalne, codzienne życie, zanim się obejrzycie a będzie wieczór i wszystko będzie wyglądało inaczej, kolorowo a muzyka będzie rozbrzmiewała z każdego zakątka ulicy.

Wspaniały dzień w Angkor Wat

Wcześnie rano udaliśmy się z naszym kierowcą i znajomym Chhon do świątyń, pamietając aby odpowiednio się ubrać, trzeba mieć zakryte ramiona i kolana. Koszt całodniowy do kompleksu świątyń wynosi 37$ trochę sporo, ale zapłaciłabym każdą cenę aby tam być, uwierzcie to co tam zobaczycie, energia jaką poczujecie jest warta każdych pieniędzy.

Angkor to ogromny teren, dlatego najlepiej poruszać się tam tuk tukiem- ustalcie wcześniej cenę z kierowcą. Zwiedzanie zaczęliśmy od największej i najbardziej znanej świątyni Angkor Wat, zrobiła na nas ogromne wrażenie, architektura, wielkie mury, rzeźby, ten klimat to wszystko było tak niesamowite, że aż niewyobrażalne, że to wszystko powstało ponad 700 lat temu. Energia którą można poczuć będąc tam i podziwiając te wszystkie magiczne miejsca, mijając mnichów którzy chętnie udzielą Ci błogosławieństwa niezależnie od tego jakiej wiary jesteś- za to uwielbiam buddystów, nie oceniają, nie zmuszają do wiary w swoją filozofię.

Kolejne świątynie Ta Prohm- tak to te miejsca gdzie drzewa wrastają w mury i gdzie był kręcony film Tomb Rider. Sami zobaczcie jak niesamowicie to wygląda

 

Na terenie kompleksu jest dużo malutkich sklepów prawdziwych artystów, nam udało się trafić do prawdziwego artysty malarza, który tworzył niesamowite dzieła sztuki, obrazy które były tak prawdziwe, że nie mogliśmy nie kupić u niego paru sztuk, które teraz pięknie zdobią wnętrza naszego domu.

W Kambodży spędziliśmy tylko 3 dni ale wiem, że jeszcze tam wrócimy. Pisząc ten tekst przeniosłam się w to wspaniałe miejsce, do tych cudownych ludzi. Uwierzcie mi na słowo, że kiedy odwiedzicie świątynie Angkor wasze życie już nigdy nie będzie takie samo, energia która jest tam wręcz namacalna dała mi poczucie jakbym była inną osobą, w innym świecie.

Marzenie z mojej listy ‚must see’ zaliczone i jestem z tego powodu przeszczęśliwa.

Przydatne informacje

Wizę można wyrobić przez internet, koszt wynosi 30$ i upoważnia do 30 dniowego pobytu

Waluta Riel kambodżański KHR oraz dolar amerykański

Hotel którego niestety nie polecam, choć wydaje się być piękny http://kiri-residence.siem-reap-hotels.net/it/

Hotel który znaleźliśmy w środku nocy i okazał się strzałem w dziesiątkę https://www.booking.com/hotel/kh/central-blanc-d-39-angkor.it.html

Nasza knajpka przy hotelu i najlepszy przewodnik https://www.facebook.com/chhon.sara.1

Udostępnij: