Moją krótką historię o tym jak znalazłam się na Sycylii już znacie, ale wiele z Was prosi mnie abym napisała o samym życiu na tej pięknej wyspie. Cóż postaram się Wam nieco przybliżyć jak wygląda tutaj życie Polki z mojego doświadczenia.

Często jest tak, że lecimy gdzieś na wakacje, zakochując się w danym miejscu tak bardzo, że pragniemy w nim zamieszkać, ja też tak miałam właśnie z Sycylią. Przeprowadziłam się i to już nie były wakacje, zaczęło się normalne życie a z biegiem czasu to co pokochałam jako turystka momentami bardzo mnie drażniło, żeby nie powiedzieć wkurzało.

Ale od początku…

Do Trapani przeprowadziłam się w lutym 2014 roku i tak zaczęła się moja przygoda z tą słoneczną wyspą- moim nowym domem. Ahh pamiętam dokładnie jak wiele mnie to kosztowało zmian, bo przecież zostawiłam w Polsce wszystko- rodzinę, przyjaciół i pracę. Na Sycylię przeprowadziłam sie tak naprawdę z miłości do Aldo i to był mój jedyny fundament. Dni płynęły, zbliżało się lato, poznawałam lepiej wyspę, ludzi, język. Nadal nie wiedziałam co ja tu będę robić, jak będzie wyglądało moje życie. Zaczęłam pracę w jednej z lokalnych knajpek z pysznym jedzeniem, bez znajomości języka było to wyzwanie, sama teraz zastanawiam się jak to było możliwe 🙂 ten czas wspominam bardzo miło, poznałam wspaniałych ludzi, nauczyłam się języka włoskiego i poczułam, że mogę tutaj żyć i być szczęśliwą.

Pewnego dnia, poznając coraz więcej turystów, również dzięki temu, że Aldo posiadał już wtedy swoją firmę turystyczną postanowiłam rzucić wszystko i założyć moją własną firmę przeznaczoną dla Polaków. Chciałam stworzyć coś fajnego, coś czego podróżując sama szukam. Noclegi dla każdego, wycieczki w języku polskim, wspólne biesiady, degustacje- taka dolce vita dla każdego. Początki były różne, ale udało się i teraz mogę z całą pewnością powiedzieć, że udało mi się stworzyć takie miejsce dla Polaków jakie chciałam, miejsce gdzie ludzie czują się jak przyjaciele, a nie jak turyści.

Kocham Sycylię za to jak potrafi zmienić nastawienie do życia, do tego, że to właśnie życie jest najważniejsze a nie pieniądze i ciągły pęd za nimi. Sycylijczycy nauczyli mnie aby zwolnić, dostrzegać nawet najmniejsze rzeczy i cieszyć się z nich. Ta wyspa przez wielu nazywana wyspą słońca, jedzenia i wina faktycznie dała mi mnóstwo wspaniałych doświadczeń a dzięki turystyce możliwość poznawania wspaniałych ludzi którzy teraz są dla mnie jak rodzina.

Faktycznie czasem żyje się tutaj ciężko, bo sezon trwa parę miesięcy, bo często bywa tak, że nie mamy na nic czasu, albo po prostu nie widzę się z moimi polskimi przyjaciółmi i rodziną przez wiele miesięcy. Wiecie, zawsze znajdzie się jakiś powód do narzekania godzinami, tylko po co? Ja doceniam to, że dzięki temu, że pracuję w turystyce poznaję cudownych ludzi, mam możliwość zwiedzenia i lepszego poznawania wyspy, piję sycylijskie wino i zajadam się makaronami i owocami morza które uwielbiam. Żyje na tej niesamowitej wyspie sprawiło, że właśnie teraz Wy czytacie tego bloga, że jesteście ze mną codziennie na instagramie, gdzie staram się pokazywać moje codzienne życie i zakątki Sycylii.

Wiecie jak jest ‚wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma’ sama wiele razy słyszę, jaką mam super pracę, że to właściwie nie praca tylko życie- cóż coś w tym jest, tylko nikt mi tego nie podarował, sama doszłam do tego miejsca gdzie jestem. Zaryzykowałam raz otwierając firmę turystyczną, opłaciło się. Zaryzykowałam drugi raz zakładając bloga i pisząc ebooki- to też się opłaciło bo sprawia mi to wiele radości i dzięki temu spełniam swoje marzenia. Czy jest coś piękniejszego w życiu niż praca która jest naszą pasją? Uwierzcie- nie ma, żadne pieniądze i luksusy nie sprawią, że będziemy wykonywali jakąś pracę, jeśli nie będziemy jej lubili.

Wiadomo nie ma miejsca idealnego, a przynajmniej ja takiego nie znam. Miejsca gdzie jest pięknie, ludzie są zawsze uśmiechnięci, praca dobrze płatna i wszystko w naturze się zgadza, no niestety. Sycylia nie jest tutaj wyjątkiem, choć bardzo bym chciała.

Bardzo drażni mnie w sycylijczykach to, że zaniedbują naturę, jest tyle pięknych miejsc kompletnie zaniedbanych, wręcz opuszczonych, którym możnaby dać nowe życie. Wkurza mnie biurokracja, brak kompetencji w urzędach i wieczne ‚si, domani’ czyli ‚tak, jutro’ Dla mnie nie ma jutro, jest dzisiaj, teraz, tu, natychmiast! Boli mnie kiedy widzę, jak zaśmiecone potrafią być na prawdę przepiękne miejsca i nikt na to nie zwraca uwagi, bo tak było i koniec- przysięgam doprowadza mnie to do szału, kiedy zadając pytanie czy serio tak trudno jest posprzatać po sobie wychodząc z plaży? uzyskuję odpowiedz w stylu ‚eee i tak było naśmiecone, albo jutro ktoś posprząta’ nigdy się z tym nie pogodzę i zawsze będzie mnie to bulwersowało.

Wiadomo są momenty kiedy jest mi tak po prostu po ludzku źle, kiedy mam ochotę wszystko rzucić (z mężem włącznie haha) i być w Polsce, z moimi najbliższymi i w miejscach które lubię. Życie to sztuka wyboru, trzeba brać z niego to co w danej chwili jest dla nas najlepsze, nie zastanawiać się czy warto, czy to się opłaca, a co jeśli się nie uda. Stworzyć sobie takie życie jakie chcemy mieć.

Podróże nauczyły mnie, że może nie zmienimy świata ani ludzi, ale zdecydowanie możemy mieć więcej pokory i szacunku do natury która nas otacza oraz do ludzi. Przecież dostajemy to co sami dajemy. Nie zawsze, zgadza się, czasem nasze dobro nie wraca do nas, ale co z tego? Ważne, że robimy i żyjemy w zgodzie ze sobą.

Dlatego podsumowując- mogłabym jak wiele ludzi narzekać, że na południu żyje się ciężko, że ludzie są mentalnie 100 lat do tyłu itd itd tylko jaki w tym sens? Wolę widzieć te pozytywne rzeczy, że sycylijczycy się do mnie uśmiechają na ulicy, że czerpią z życia, że staruszkowie siedzą sobie od rana do wieczora na krawężnikach i popijają espresso lub wino ze swoimi sąsiadami. Życie, świat i ludzie- to wszystko jest piękne tylko trzeba chcieć tak na to wszystko spojrzeć.

Także kochani, dolce vita i do przodu!

Udostępnij: