
To był czerwiec 2013 roku, spontaniczny wyjazd z dwoma przyjaciółkami na 4 dni, pamiętam dokładnie, że razem z Milenką znalazłyśmy tanie loty na Sycylię do Trapani, cóż Marta była nieco sceptycznie nastawiona do naszego pomysłu, nie miała wyboru bilety były już kupione. Muszę przyznać, że wtedy nie słyszałam o tym mieście, a już na pewno nie pomyślałabym, że w nim zamieszkam.
Walizki spakowane, trzy wariatki lecą na Sycylię, prawie spóźnione na samolot bo przecież musiałyśmy się przygotować i wypić jakieś włoskie wino. Na lotnisku w Trapani wylądowałyśmy po godzinie 22, wsiadłyśmy do taksówki i miły Pan zawiózł nas do naszego uroczego hoteliku na starym mieście, po drodze opowiadając nam PO WŁOSKU oczywiście coś, czego nie rozumiałyśmy, bo żadna z nas nie mówiła po włosku, jedyne co Pan gestykulując był nam w stanie wytłumaczyć to, że poczeka na nas pod hotelem i pokaże nam fajny bar, ooo bar to pewnie to było słowo klucz które zrozumiałyśmy 🙂

O Kambodży i Świątyniach Angkor marzyłam od dawna, wyobrażałam sobie to magiczne miejsce wiele razy, planowałam tę podróż w najmniejszych szczegółach więc kiedy w końcu udało nam sie tam polecieć byłam wniebowzięta, ale od początku, bo czym byłaby nasza podróż bez niespodzianek
Do Kambodży przylecieliśmy późnym wieczorem, hotel miał podstawić nam taksówkę abyśmy nie musieli martwić się o dojazd w nocy, tak więc wychodzimy z lotniska, uśmiechnięty Pan czeka na nas i wręcza nam kopertę z wiadomością od właściciela hotelu który infomuje nas, że niestety musi nas przenieść do innego hotelu gdyż w tym gdzie rezerwowaliśmy noclegi ma overbooking, hmm ok jedziemy zobaczyć czy zastępczy hotel spełnia nasze wymagania. Po parunastu godzinach lotu, marzyliśmy tylko o tym aby się wykąpać i położyć spać, jakie było nasze zdziwienie kiedy kierowca dowiózł nas na miejsce, od razu wiedziałam, że ja tam nie zostaję, nie ma takiej możliwości, pokoje były ciemne, wszędzie było pełno muszek i innych dziwnych owadów. Była godzina 1 w nocy, nie mieliśmy wiele możliwości, wiedzieliśmy, że musimy coś znaleźć w najbliższej okolicy, bierzemy tuk tuka i jedziemy, wchodzimy do pierwszego hotelu jaka była nasza radość kiedy powiedzieli nam, że mają wolne pokoje, hotel był świetny, czysty a pokoje przestronne i z balkonami, na terenie hotelu znajdował się spory basen oraz jacuzzi bar, taaak chcemy tu zostać. Na końcu wpisu znajdziecie linki do obu hoteli.

Maltę odwiedziłam 3 razy, pierwszy raz w 2013 roku, już od wyjścia z lotniska zrobiła na mnie wspaniałe wrażenie i z każdym następnym razem było tak samo.
Malta najmniejsza wyspa na morzu śródziemnym, położona zaledwie 80 km na południe od Włoch ma bardzo wiele do zaoferowania, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, ja znalazłam.
Wspaniała architektura, historia no i oczywiście natura, morze i wyspy.
Lot z Polski na tą wspaniałą wyspę wynosi zaledwie 2,5 godziny, a bilety u tanich przewoźników można kupić naprawdę tanio, ja za każdym razem nie płaciłam więcej niż 400 zł w obie strony z bagażem podręcznym.
Maltę można odwiedzić właściwie w każdym miesiącu w roku, liczba słonecznych dni to około 300 tak więc ciężko jest tam trafić na złą pogodę.
Ok, bilety kupione, walizki spakowane, lecimy…
Risotto uwielbiam, w każdej postaci, gości u mnie w kuchni przynajmniej raz w tygodniu. Niesłuszne jest myślenie, że risotto to danie zimowe i ciężkie, ja często robię risotto na wiosnę i w lato, wystarczą świeże, sezonowe warzywa i można wyczarować danie niczym z restauracji.
Na Sycylii w kwietniu zaczyna się sezon na świeży bób, trwa krótko dlatego często w tym okresie przyrządzam z nim dania, dziś pokaże Wam jak zrobić wiosenne risotto z bobem i wędzonym boczkiem.
Domowe, lekkie i baaardzo smaczne.
Jeśli lubicie bób i risotto tak jak ja to danie będzie spełnieniem waszych kulinarnych marzeń.
Gotowi?

Marzena Latosińska-Trapani zakochana mieszkanka Sycylii, miłośniczka dobrego wina i jedzenia, pasjonatka podróży i niepoprawna optymistka. Znajdziesz u mnie porady i informacje podróżnicze, przepisy kulinarne, relacje ze słonecznej Sycylii.

