Muszę przyznać, że różnorodność i ogromny wybór hoteli w Kenii bardzo mnie zaskoczył, kto mnie zna wie, że mogę spać w lepiance czy w najbardziej lokalsowej chatce- to ma swój klimat, ale uwielbiam też luksusowe miejsca, ale takie z duszą. Potrafię się odnaleźć właściwie wszędzie i serio potrafię wynajdywać perełeczki 🙂

W Kenii znalazłam mnóstwo pięknych miejsc noclegowych, ale te trzy które chcę Wam tutaj pokazać i polecić skradły moje serce nie tylko ze względu na to iż są bajeczne, ale przede wszystkim, że obsługa i ludzie 0pracujący w tych miejscach są po prostu niesamowici. Każde z tych trzech miejsc pozostanie w mojej pamięci na długo właśnie z powodu ludzi których tam spotkałam, od pań sprzątających, ogrodników, barmanów, kucharzy, kelnerów po osoby z recepcji i samych właścicieli. Ludzie tworzą miejsca, zawsze to powtarzam. Ale do rzeczy…

AMANI LUXURY APARTMENTS, Diani Beach

Diani beach to zdecydowanie miejsce zawładnięte przez Polaków, najwięcej wycieczek z biur podróży właśnie tutaj ma swoją bazę noclegową, język polski można usłyszeć absolutnie wszędzie, nawet tubylcy posługują się w naszym ojczystym języku 🙂

Ja organizowałam swój wyjazd sama i dlatego znalazłam to cudne miejsce, oddalone zaledwie 500 m od plaży, położone na uboczu, dzięki czemu była błoga cisza. Amani to obiekt składający się z 6 apartamentów każdy z nich posiada dwie dwuosobowe sypialnie każda z prywatną łazienką z prysznicem oraz prywatym tarasem. W apartamencie jest przestronna kuchnia z jadalnią oraz salon z wyjściem na kolejny taras. Ja byłam sama i mogłam się tam bawić w chowanego sama ze sobą 🙂 Dla gości dostępny jest świetny basen, strefa relaxu na wygodnych leżakach i kanapach. Już niedługo ruszy również restauracja i roofbar, mnie nie było dane tego doczekać, ale może Ty będziesz mieć tę okazję. Dla mnie Amani było idealnym miejscem, szukałam czegoś na uboczu ale blisko najbliższych atrakcji, do plaży mogłam dojść pieszo lub pojechać tuk tukiem za 200 szylingów, do knajpek czy sklepów dojeżdzałam w 5 minut i płaciłam około 400 szylingów. Sam obiekt jest świetnie strzeżony 24h, obsługa zawsze chodzi uśmiechnięta i pomimo iż są to apartamenty to sprzątanie odbywa się codziennie.

Ceny w Amani zaczynają się od 450 złotych za apartament za noc.

Jeśli chcielibyście zarezerwować to tutaj kontakt do managera Mike +254 741 888 888 możecie się powołać na Marzenę z eatlovetravel

PALM GARDEN, Watamu 

Miejscowość Watamu położona jest bardziej na północy kraju, bardzo chciałam tam dotrzeć bo znalazłam w internecie informacje, że jest tam zdecydowanie mniej turystycznie i lokalsowo. Tak było. Spodobało mi się tam tak bardzo, że wróciłam tam drugi raz 🙂 Palm Garden znalazłam na instagramie, przeglądając różne miejsca w Watamu warte odwiedzenia, od razu spodobało mi się to miejsce, położone w środku dżungli, z dala od zgiełku. Super przytulny boutikowy hotel, z pięknymi pokojami w surowym betonowym stylu który uwielbiam. Basen z restauracją i pool barem serwujący przepyszne drinki i jedzenie, jadłam tutaj najlepszy tatar z tuńczyka z awokado, mango oraz marakują. Samo Watamu zachwyciło mnie spokojem, ciszą i takim troszkę włoskim stylem życia dolce vita- może dlatego tak wiele Włochów wybierając Kenię ląduje właśnie tam 🙂 Ogromnie Wam polecam Palm garden nie tylko ze względu na swój absolutnie wyjątkowy styl ale przede wszystkim dlatego, że jest tam po prostu spokojnie i bardzo lokalsowo. Do dziś pamiętam dni spędzone na tarasie spoglądając na palmy i słuchając śpiewu ptaków, och jak błogo. Wspaniałym pomysłem było stworzenie w ogrodzie miejsca z podwieszanymi łóżkami gdzie możnabyło zaznać absolutnego relaksu np czytając książke.

Rezerwując Palm garden możecie wykupić sobie śniadania, które są w formie ala carte, można zamówic zarówno śniadania na słodko jak i na słono. Wieczorami od 19 przy basenie obsługa szykuje wszystko na kolacje, stoliki, lampiony- klimat jest niesamowity. Nawet jeśli nie będziecie mieli noclegu w tym miejscu możecie zarezerwować sobie stolik na kolacje- polecam.

THE MAJLIS RESORT, Lamu Island

Ten resort to taka perełeczka, że jak piszę ten wpis to mam łzy w oczach, że dane mi było spędzić tam trochę czasu. Aby dostać się na wyspę Lamu trzeba wsiąść w samolot, następnie hotel wysyła po Was motorówke która dostaniecie się do raju, pisząc raj naprawdę wiem co mówię! the majlis to jedno z najpieknięjszych i najbardziej magicznych miejsc jakie widziałam w swoim życiu. Ja miałam wspaniały pokój z widokiem na jeden z trzech basenów. Zagospodarowanie terenu w tym hotelu jest imponujące, kilka niskich budynków w których znajdowały się pokoje dla gości, trzy baseny, pool bary, restauracje, mnóstwo palm, zieleni, kwiatów, piasku. Widziałam w życiu wiele, ale to miejsce jest tak piękne, że brak mi słów. Obsługa uśmiechnięta od ucha do ucha, już po pierwszym obiedzie pamiętała moje imię i za każdym razem musiałam i chciałam zamienić z kimś choć parę słów. Pamietam dzień kiedy wyjeżdzałam, to że ja będę ryczeć wiedziałam ale że parę moich ulubionych osób z obsługi tak mnie wyściska i popłacze się razem ze mną było dla mnie ogromnie wzruszające. Uwierzcie lub nie ale zapłaciłabym każde pieniądze aby znów spotkać się z tymi ludźmi w tym miejscu.

The majlis położone jest przy samej plaży, z widokiem na ocean. zresztą sami zobaczcie na zdjęciach.

Udało mi się załatwić dla Was zniżkę 10 % przy bezpośredniej rezerwacji podając hasło MARZENA LATOSINSKA, jestem pewna, że będziecie zachwyceni tak jak ja.

PO WIĘCEJ FILMIKÓW I ZDJĘĆ ZAPRASZAM WAS NA MÓJ INSTAGRAM

http://www.instagram.com/eatlovetravel.pl

Udostępnij: